nedeľa 14. októbra 2012

Zamalek napędził stracha

W pierwszym meczu grupy B klubowych mistrzostw świata siatkarzy PGE Skra Bełchatów pokonała w stolicy Kataru Dausze drużynę Zamalek Kair 3:0 (27:25, 25:19, 28:26).

Przed spotkaniem bełchatowianie mówili, że nie mają żadnych informacji o tym, jak gra zespół z Egiptu. W pierwszym secie rywale trochę zaskoczyli podopiecznych Jacka Nawrockiego, którzy grali nieco rozkojarzeni. Efektem było sporo prostych błędów w przyjęciu, a także bet365 problemy z ustawieniem bloku.


Dzięki temu Egipcjanie toczyli wyrównany pojedynek, w którym mieli nawet dwie piłki setowe. Nie wykorzystali jednak szansy na wygranie seta, a po atakach Karola Kłosa ze środka i Aleksandara Atanasijevicia z prawego skrzydła z wyniku 27:25 mogli się cieszyć zawodnicy z Bełchatowa.

Drugi set zakończył się gładkim zwycięstwem PGE Skry 25:19. Wicemistrzowie Polski szybko wypracowali sobie kilkupunktową przewagę (4:1, 7:2, 8:3, 12:5) i do końca partii kontrolowali grę. Wszystko wskazywało na to, że podobny przebieg będzie miała trzecia partia. PGE Skra prowadziła 5:1, 7:2, 8:3, 9:4. Tym razem jednak Egipcjanie zdołali odrobić straty.

Wpływ na słabszą postawę Skry w końcówce partii miały liczne zmiany, jakich dokonał Nawrocki. Szkoleniowiec wprowadził do gry Dejana Vincicia, Konstantina Ćupkovicia, Yosleydera Calę i Wytze Kooistrę. Zanim zmiennicy odnaleźli właściwy rytm gry, to z kilkupunktowej przewagi nic już nie zostało.

Zamalek najpierw doprowadził do remisu (14:14), a później przejął inicjatywę. Przy stanie 24:22 Egipcjanie mieli dwie piłki setowe, kolejną przy rezultacie 25:24. Rezerwowi PGE Skry w nerwowej końcówce przechylili jednak szalę zwycięstwa na swoją stronę. Po ataku Ćupkovicia bełchatowianie prowadzili 27:26, a kolejną akcję i całe spotkanie zakończyło dotknięcie siatki przez skaczących do bloku zawodników z Kairu.